Kiss, ale nie last
- Elka Garbarz- Orzechowska

- 17 lis 2018
- 1 minut(y) czytania

Niby wiemy, że to nie romantyczna komedia, gdzie po wielu perypetiach wyznają sobie miłość , kończą ostatnim pocałunkiem, pojawiają się napisy, a widzowie wzdychają, bo wiedzą, że teraz już bohaterowie będą żyli długo i szczęśliwie. Niby wiemy... Już nam się wydawało 19 lat temu, czternaście lat po ślubie, że to na pewno wiemy, że o rozwój miłości trzeba dbać, bardziej niż o ogródek, bardziej niż o pracę... a tu bach, znowu się wściekam, znowu mnie jakiś drobiazg nieważny, wyprowadza regularnym zdarzaniem się, w sposób rezonansowy z równowagi, jak most w Tacoma Narrows. Co z tego, że wszystkie sztućce i talerze umyte i czyściutkie, jak nagle się okazuje, że przegapiłam jeden, jedyny maleńki garnuszek z resztką zupy i zamiast apetycznej woni, z lodówki unosi się obrzydliwy smród. Powiedziane, lub niepowiedziane słowo, sprawa do natychmiastowego załatwienia, drobiazg, drobiazg, drobiazg, jak chwasty, które wciąż i wciąż zarastają rabatki. I nagle ktoś bezinteresownie budzi nas do nowego zachwytu. I można się cieszyć z 36 lat razem, z nadzieją na kolejne 40.
https://www.facebook.com/ela.orzechowska/videos/1657548117664555/?t=11




Komentarze